Wasz Portal

Radio Stonawski

Nie, nie. Nie zakładam radia, choć być może będziesz mnie mógł kiedyś usłyszeć na antenie… ale sza, póki co. Ja nie o tym miałem.

 

Mamy piękny ranek, przepracowana noc za mną (za mało, ciągle za mało) a przede mną jeszcze parę godzin mniejszej, lub większej pracy. Nie wiem, jak Ty, ale ja bardzo lubię posłuchać sobie przy różnych zajęciach muzyki. Często szukam, nie wystarcza mi jeden schemat (no chyba, że chodzi o pisanie beletrystyki. Tylko soundtrack z „Solaris” jest w stanie mnie odpowiednio nastroić). Kto szuka, ten znajdzie – mawia stare porzekadło. Ma rację. Niemniej, w Internecie sprawa ślepych poszukiwań wygląda jak macanie na oślep w ciemnym pokoju wypełnionym Swingersami – raz trafisz dobrze, innym razem to coś pod dłonią na pewno nie będzie tym, czego szukałeś. A czasem po prostu czeka cię zaskoczenie.

Takie właśnie, mniejsze lub większe moje „zaskoczenia” chciałbym Ci teraz pokazać. I bez obaw, nie ma to nic wspólnego z Swingersami :)

Muzyka nie jedno ma imię, nie jeden raz może zaskoczyć. Najlepszym przykładem zaskoczenia będzie film przedstawiający… zaskoczenie właśnie. A było to tak:
Michael Buble, znany większości kanadyjski wokalista został poproszony przez matkę 15-letniego chłopaka o to, by zaśpiewali razem. On i ten młody człowiek. A czemu? Bo urodziny. Buble był na tyle wyluzowany, że zgodził się, chcąc przy okazji lekko pożartować.

I to by było na tyle jego udziału. Bowiem ten młody chłopak śpiewając „Feeling Good” po prostu powalił publikę. A poza tym… „Feeling Good”? Mmmm…!

 

Innym przykładem na naprawdę niesamowity głos będzie Sir Christopher Lee, czyli po prostu Chrabia Dooku. Saruman. Dracula. Kardynał Wyszyński. I jeszcze około 200 innych postaci, które zdążył zagrać w swoim ponad 90-letnim życiu, a prócz tego chyba jedyny członek obsady „Władcy Pierścieni” który spotkał samego Tolkiena oraz znakomity wokalista metalowy.

Sir Lee, najbardziej zajebisty aktor we wszechświecie. A poniżej próbka tego, co potrafi:

 

Koniec epickości. Następnym, co Radio Stonawski nada, będzie chłopiec walący rękami w pralkę.
A że to internet, więcej mówić chyba nie muszę.

 

Gotów na jeszcze większe zaskoczenie? Dobrze, bo teraz czas na Dodę, którą w tym jednym kawałku wyjątkowo nazwę (z ukłonem) – Dorotą Rabczewską, tak, jak powinna być prezentowana ze swoim głosem. Doda? Nic ciekawego. Ale wysłuchaj proszę Doroty.
Dorota to ma głos. Szkoda, że Doda go tak marnuje.

 

Głos ma też Włoski wokalista, Giuseppe Povia. Ma też tupet i przekorę, wypuszczając piosenkę, którą większość okrzyknie „Anty homo”, a która, jeśli tylko umiesz myśleć, okazuje się opisem głębokiej, dramatycznej historii… ani trochę anty homo.

 

Możesz słuchać muzyki, jakiej chcesz, możesz tworzyć, jaka chcesz i z dowolnym przesłaniem. Na tym polega jej piękno, a kto je pojmie w pełni będzie zdolny otwierać ludzkie serca i bawić się duszami.

Ważne tylko, by nigdy nie skończyć w taki sposób:

 

Dziękuję, kończymy nadawanie.

Źródło: http://stonawski.efantastyka.pl/blog/